Przyjaciele

Prawdziwi przyjaciele w świecie młodego sportowca – jak rodzic może wspierać dziecko w obliczu sukcesu i trudnych relacji

Tradycyjne powiedzenie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” podkreśla, że dopiero w trudnych momentach widać, kto naprawdę nas wspiera bez oczekiwania na korzyści.

Ale gdy osiąga się sukces, pojawia się inny rodzaj próby – i to często bardziej subtelny:

  • Zazdrość i rywalizacja – nie wszyscy potrafią cieszyć się cudzym sukcesem. Czasem w ludziach uruchamia się porównywanie czy poczucie zagrożenia.

  • Nowe znajomości – nagle zaczynają się pojawiać osoby, które chcą „być blisko” sukcesu, ale nie zawsze z czystych pobudek.

  • Test prawdziwych relacji – przyjaciele, którzy naprawdę cenią nas jako ludzi, potrafią cieszyć się naszymi osiągnięciami bez ukrytych intencji.

Można więc powiedzieć, że bieda sprawdza lojalność i empatię, a sukces sprawdza szczerość i brak zawiści. Oba momenty są jak lustra, tylko pokazują różne oblicza relacji.

1. Decyzja, która zaczyna wszystko

Kiedy Twoje dziecko po raz pierwszy mówi: „Mamo, Tato, ja chcę być mistrzem”, w jego oczach pojawia się iskra. Małe serce bije szybciej, bo rodzi się marzenie, wielkie jak góra. I wtedy to Ty musisz podjąć decyzję – czy pomożesz mu wspiąć się na ten szczyt, mimo że nikt nie daje gwarancji, że na końcu będzie medal?

Decydujesz, że tak. Że to marzenie jest ważniejsze niż komfort, opinie innych, niż zmęczenie i wyrzeczenia. Bo wiesz, że w tym jednym zdaniu dziecka kryje się coś więcej niż sport: kryje się odwaga, wiara, pasja. A Twoją rolą jest ją chronić i pielęgnować.

2. Droga, którą widzi tylko rodzina

Ludzie z zewnątrz widzą podium. Może medal. Może porażkę. Ale nie widzą tych poranków, kiedy wstajesz o 5:30, żeby dowieźć dziecko na trening. Nie widzą Twoich nerwów, gdy brakuje pieniędzy na kolejny obóz. Nie widzą łez dziecka po przegranych zawodach.

Ta droga jest kręta. Czasem masz wrażenie, że cały świat odpoczywa, a Wy walczycie – o formę, o czas, o wiarę, że to wszystko ma sens.

I wiesz co? To właśnie ta droga wychowuje mistrzów. Niekoniecznie sportowych – mistrzów życia.

3. Świat, który nie zawsze rozumie

„Po co Wam to? Przecież to się nie uda.”
„Zamiast biegać po treningach, lepiej ucz się do matury.”
„A jeśli to tylko strata czasu i pieniędzy?”

Tak mówią ludzie, którzy nigdy nie odważyli się zawalczyć o własne marzenia. Łatwiej im drwić, niż przyznać, że zazdroszczą Wam odwagi.

Dlatego rodzic młodego sportowca musi mieć serce wojownika – wierzyć wtedy, gdy inni się śmieją, i iść dalej, gdy ktoś próbuje zatrzymać.

4. Wiara, która daje skrzydła

Czasem dziecko jest zmęczone. Czasem chce rzucić wszystko. Czasem patrzy na rówieśników, którzy mają „normalne życie”, i pyta: „Po co to wszystko?”

A wtedy Ty jesteś tym, który mówi:
– Bo wierzę w Ciebie. Bo wiem, że możesz. Bo nawet jeśli nie będzie medalu, będziesz wiedział, że zrobiłeś wszystko, by spełnić swoje marzenie.

I w tej wierze jest coś niezwykłego. Ona nie tylko podtrzymuje dziecko. Ona sprawia, że rośnie jego pewność siebie, jego charakter, jego siła.

5. Sukces… i coś ważniejszego niż sukces

Może będzie medal. Może będzie wielki sukces. Może nie.

Ale czy to naprawdę jest najważniejsze?
Prawdziwą nagrodą tej drogi jest dziecko, które umie walczyć. Które nie poddaje się po pierwszej porażce. Które umie wstać, gdy życie powali je na ziemię.

To jest coś, czego nie kupi się za żadne pieniądze. I coś, co zostanie z nim na całe życie.

6. Rodzic – przewodnik, tarcza, przyjaciel

Twoja rola jest wyjątkowa. Jesteś:

  • Przewodnikiem – bo pokazujesz kierunek.

  • Tarczą – bo chronisz przed hejtem, drwinami i presją.

  • Przyjacielem – bo cieszysz się ze zwycięstw i jesteś obok po porażkach.

Twoja obecność to największy prezent, jaki możesz dać swojemu dziecku.

Wspierać sukces

Na zakończenie

Droga rodzicu – nie daj sobie wmówić, że to wszystko nie ma sensu.
Każdy poranny trening, każda łza, każdy kilometr drogi – to cegiełka w budowaniu człowieka, który umie marzyć i walczyć.

A jeśli kiedyś ktoś zapyta: „Po co to wszystko?” – uśmiechnij się tylko. Bo wiesz, że zrozumieją dopiero wtedy, gdy sami odważą się marzyć tak, jak Wy.

>>> na czym my RODZICE mamy prawo się nie znać

Dołącz do nas

Pokażę Ci krok po kroku jak pracujemy na nasz sukces – opowiem Ci historię, jak z podwórka na wsi w 3 lata doszliśmy do grania na boiskach ekstraklasy i co ważne, w wieku zaledwie 15 lat, zaloguj się do serwisu i zyskaj pełny dostęp do materiałów w których przedstawię Ci mnóstwo praktycznych i kluczowych wskazówek, dzięki którym łatwiej znajdziesz odpowiedź „Jak być Sportowym Rodzicem” a zarówno Twoje dziecko jak i Ty, będziecie w pełni cieszyć się wspólną sportową pasją.

Rejestracja >>